Tasha Tudor - ogrodowa czarodziejka



"Nie sądzę, że postęp jest piękny, jestem więc bardzo zacofana" - maiała Tasha Tudor, artystka, rysowniczka, historyczka, gawędziarka, dekoratorka, kucharka, matka, babcia i ogrodniczka. Warto ją poznać.






W nowym miejscu zamieszkania Tasha zorganizowała sobie świat, w którym cofnęła się do 
roku 1830 ciesząc się życiem, obcując z ziemią, tworząc nowe książki, pocztówki, lalki, w 

towarzystwie swoich ulubionych zwierząt. 
Jej piękny dom, wybudowany dla niej przez syna w 1972 roku, osiadł na 250 akrach w górskiej 

miejscowości Vermont..
"Dlaczego kobiety chcą ubierać się jak mężczyźni? Dlaczego tracą swoją kobiecość, która 

jest naszym największym urokiem? Kocham ludzi. Ale nie chcę żyć tak jak oni. Kiedy kobiety 


przestały nosić suknie, zrobiły poważny błąd ... " . Tasha przez całe życie ubierała się w długie 


suknie w stylu wiktoriańskim, lubiła: halki, fartuchy, chusty i szale. Jej fryzury były skromne, 


najczęściej był to warkocz spleciony w kok z tyłu głowy.
Życie Tashy Tudor przeplało się z porami roku. W jej domu nie było telewizji, radio, nie było 

również zegarów. Ogród mówił jej, kiedy nadszedł czas, aby przygotować się do zimy, wypełnić 


zapasami spiżarnię, uzupełnić drwa do kominka. Dzięki hodowli kóz, robiła ser, śmietanę, 


masło.


Lubiła chodzić nad rzekę by łowić ryby, które później wędziła lub przyrządzała w świeżo 

zebranych ziołach. Sama piekła pieczywo i ciasta, z owoców z sadu robiła pyszne dżemy i 


konfitury. Posiadała też kilka uli, w jej kuchni zawsze były: miód i kwiaty. Każdego dnia czekała 


z podwieczorkiem na dzieci i przyjaciół.
W sadzie Tashy znajdowały się drzewa gruszy i jabłoni, które zakwitały w kolorze różowym i 

białym. Znajdujący się nieopodal ogród warzywny przynosił jej stabilne plony, z których robiła 


zapasy na szczuplejsze sezony. 


W środku lata, ogród tętnił życiem, był obrazem spontaniczności, entuzjazmu i miłości do 


roślin. "Nigdy nie zrobiłam projektu ogrodu na papierze. Spójrz, co ludzie zrobili z tej pięknej 


planety. Kiedyś zrozumieją, że zaszło to wszystko za daleko. ".
Jej dni upływały w delikatnym rytmie, od bladego poranka, kiedy bosa szła do studni po wodę 

aż do wieczora kiedy zasiadała w salonie przy kominku z filiżanką herbaty.
Staromodne kwiaty kwitły w ogrodzie przez całe lato, wśród nich były malwy, krogulce, 

niezapominajki, róże. Jesienią i zimą niektóre gatunki kwiatów hodowała w domu, żeby 


wiosną zwrócić je naturze zasadzając w ogrodzie.Nie używała sztucznych nawozów, uważała, 


że kozi obornik stanowi najlepszy kompost wzbogacający ziemię pod uprawę. Tasha 


uprawiała również zioła. Latem gromadziła i suszyła rozmaite ich odmiany, również te które 


rosły dziko na łąkach.Uwielbiała tymianek, bazylię, majeranek, rumianek , mięte i estragon… 


Ziół używała w kuchni, bywało też, że leczyła nimi siebie i zwierzęta.
"Uwielbiam zimę. To wspaniała pora roku. Nie muszę nigdzie iść, bo pracuję w domu. Jeśli 

zasypie mnie śnieg, moje zapasy pozwolą mi przeżyć przez kilka miesięcy. ". Na Święta Tasha 


szła po drzewo do lasu. Dom w Wigilię, oświetlała świecami z wosku pszczelego, były też 


ozdoby z kolekcji jej prababki z 1850 roku, a także rogi obfitości wypełnione domowymi 


pralinkiami, masło toffi, karmelki śmietankowe, waniliowe taffy i krówki. Na honorowym 


miejscu na choince wisiały duże pierniki własnej roboty. Wnuki, krewni i przyjaciele otrzymywali 


prezenty ręcznie wykonane.



Pod koniec każdego roku, Tasha spoglądając wstecz uświadamiała sobie, że po raz kolejny 

zignorowała XX w., że magia trwa i jest kontynuowana...
Tasha Tudor zmarła w swojej posiadłości, w dniu 18 czerwca 2008 roku. Przeżyła 92 lata.


Jej dorobek, o wartości ponad 2 mln euro, odziedziczyły dzieci. Wydała wiele książek dla 

najmłodszych, robiła przepiękne ilustracje. W spadku pozostał również ogromny zbiór strojów z 


epoki wiktoriańskiej. Na aukcji sprzedano prawie 500 sukienek z jej kolekcji. 


Warto nadmienić, że rodzina Tudor kontynuuje drogę życia Tasy.
 Opracowanie na podstawie: Kultura i obyczaje w XIX wieku. 

 











































Komentarze

  1. Wiem, oglądałam te zdjęcia i nie mogę się napatrzeć. Emanują spokojem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są niesłychanie klimatyczne. Aż trudno uwierzyć, że prawdziwe, a nie stylizowane... Może na co dzień życie Tashy nie było taką idyllą? Tak czy owak foty są piękne - tak właśnie wyobrażamy sobie życie wśród kwiatów, w zgodzie z naturą. O takiej idylli marzy chyba każdy ogrodnik :)

      Usuń
  2. Jakie klimatyczne fotografie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografie są super. Podejrzewam jednak, że w tych sesjach zdjęciowych brał udział cały sztab stylistów ;)

      Usuń
  3. Jaka inspirujaca historia - prawie sie poplakalam. To nazywa sie receta na szczesliwe zycie, gdybym mogla wlasnie tak chcialabym przezyc moje, choc poki co daleko mi do tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda to wszystko pięknie, ale czy nie jest zbyt monotonne? Chociaż pianie koguta rano z pewnością jest przyjemniejsze i lepiej nastawia do życia, niż paskudny metaliczny dźwięk budzika ;)

      Usuń
  4. Piękna historia! Przypomniała mi o moim wewnętrznym konflikcie ;) Uwielbiam być wśród ludzi, działać, organizować, ale moje drugie ja ma ochotę zamieszkać w takim domu, w ciszy, w zwolnionym tempie... A tak serio myślę, że najzdrowiej jest po prostu raz na jakiś czas udać się do takiego spokojnego miejsca i pozwolić sobie nie patrzeć na zegarek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzień bez zegarka to jest to! Zwłaszcza kiedy na codzień jesteśmy zmuszeni zbyt często na niego zerkać - wtedy marzy nam się slow life :)

      Usuń
  5. Też czasem chętnie przeniósłbym się ze sto lat wstecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, choćby dzisiaj. Przynajmniej nikt by mi niczym nie zawracał głowy :)

      Usuń
  6. Jakie piękne zdjęcia! A ten dom i ogród! Jakby prosto z kartek sióstr Bronte! Przecudne i takie klimatyczne jest to miejsce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak z bajki... Bo w sumie życie tej Pani to bajka :)

      Usuń
  7. Można powiedzieć, że pani była trochę minimalistką :) piękne zdjęcia, aż ma się ochotę pojechać na wieś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slow life <3 Od czasu do czasu wszyscy o nim marzymy :)

      Usuń
  8. Niesamowita historia. Nigdy wczesniej nie slyszalam o tej kobiecie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znałam i nie słyszałam nigdy o tej kobiecie, a gołym okiem widać, że to nietuzinkowa postać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te fotografie to arcydzieło, za każdą kryją się inne emocje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam jej zdjęcia na Pintereście już gdzieś, kiedyś- ogród moich marzeń, taki 19-wieczny, naturalny.
    Tasha z pewnością wiodła życie szczęśliwe, gdyż żyła świadomie, nieśpiesznie, otaczała się pięknem i je pielęgnowała ; do takiego życia został stworzony każdy z nas tak naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza